|
akwa
2009-06-03 22:46:05
O milosci
Witam.
Szczerze pisze tutaj, gdyz to jedyne mniejce gdzie moge sie zwierzyc. Mam 27 lat. Byly to lata pełne wzlotów i upadkow. Oczywiscie przewazaly upadki... Gdy mialam 20 lat wyprowadzilam sie z domu, nie dlatego ze było zle, poprostu zadecydowalam ze nadszedl juz czas stanąc na swoim. Bylo trudno, czasami bardzo. Nie chcialam pomocy nikogo do wszystkiego chcialam sama dojsc i udalo sie. Bylam szczesliwa, mialam wspaniała prace mieszkanie lecz bylam sama... Gdy nadarzyla sie okazja leprzej pracy w wielkim miescie bez wahania zdecydowalam o kolejnej przeprowadzce. Nie bylo latwo musialam zamknac jakis rozdzial w zyciu. Zostawic znajomych oraz prace ktora nawet lubilam, a najbardziej to chyba ludzi z ktorymi pacowalam. Jedna podjelam decyzje i jej nie zmienilam. W nowym otoczeniu odnalazlam sie szybko. pokochalam swoja prace nie tylko za super kolezenstwo i atmosfere ale i w pewnym stopniu za niezle dochody. dzieki nim moglam rozpoczac studia. Wszystko bylo by wspaniale ale nadal nie mialam przy sobie osoby z ktora bym mogla zyc. Nie zaprzecze, byli faceci ale z zadnym z nim nie moglabym byc na zawsze. Czesto mowilam sobie \"stawiasz za wielkie wymagania, na co ty liczysz na ksiecia z bajki. takich juz nie ma!\"
Rok temu postanowilam odwiedzic miejsce gdzie wyprowadzilam sie z domu. Powspominac troszke, odwiedzic stare katy. Nie bylam tam od 4 lat. Duzo sie nie zmienilo w miasteczku. Na ulicy spotkalam Kolege z pracy gdzie wczesniej pracowalam. Fakt minelo troszke czasu, ale nic sie nie zmienił. Umowilismy sie na kawe, jak dawniej moglismy rozmawiac o wszystkim posmiac sie, pogadac ,pomilczec. Zawsze z Nim mialam dobry kontakt. Choc był o wiele starszy, zonaty dla mnie byl zawsze super kumplem.
Minal rok od tamtego wypadu, dzis juz nie jestem sama, mam swoja połowke. Jest nia Maro kolega o ktorym pisalam wczesniej. Od tamtego czasu spotykalismy sie regolarnie. Jego zona zginela w wypadku 2 lata wczesnie. Za miesiac bierzemy Slub. I mimo tego ze go kocham boje sie. Moze dlatego ze jest starsz o 14 lat i ma 2 dzieci z pierwszego małzenstwa. Albo iz moi rodzice nie sa z tego ziazku zbytnio zadowoleni. A napewno z odpowiedzialnosci w koncu jednego dnia stane sie zona i macocha dla dzieci. Boje sie, czy dobrze robie ale serce karze z nim byc a rozum jeszcze raz sie zastanow.
Teraz mozecie myslec co tylko chcecie.
Mialam potrzebe napisania tego, tak poprostu...
|
|