|
PerfectElement
2009-06-05 10:47:57
O milosci
Cóż mam 23 lata, na koncie już jeden życiowy zakręt, a mianowicie zawód miłosny, ale nie o tym dziś chciałem napisać. Z dnia na dzień czuje jak opuszczają mnie siły, jak bym momentalnie się starzał. Przecież to tylko 23 lata, jeszcze rok temu byłem jak by parę lat młodszy. Teraz idę na dyskotekę i jakoś nie mam siły tańczyć(kiedyś na nie chodziłem w ogóle), wszystkie dni szare. To raczej nie depresja, ludzie lubią nadużywać tego słowa. Wszyscy w koło mają kogoś, ja na własne życzenie jestem sam. Od momentu kiedy zostawiła mnie dziewczyna(2,5roku) tak naprawdę spodobały mi się 3 dziewczyny. Koleżanka z grupy, Pani P, jest już zajęta, zresztą zauroczenie nią dawno już minęło. Pani A, znajoma z grupy mojego kolegi, poznana na dyskotece. Podobaliśmy się sobie, poznaliśmy się na imprezie, wziąłem nr. i nigdy do niej się nie odezwałem. Czego czasem jeszcze żałuje. Trzecia jest pani M, siostra cioteczna mojego przyjaciela. Od kiedy tylko ją zobaczyłem coś w ruszyło się w moim sercu. Pierwszy raz spotkałem ją jak byłem jeszcze z moją była. Wtedy byłem zupełnie innym człowiekiem, powiedzmy mało atrakcyjnym (teraz ośmielę się powiedzieć : jest dużo lepiej:)), poza tym jako osoba ceniąca wierność nie mogłem się nią zainteresować. Niestety ona chyba nigdy nie była mną zainteresowana. Nie spotykam jej zbyt często, w zasadzie tylko przypadkiem na ulicy. Czasem dawała mi jakieś oznaki zainteresowania. Rozmawiając razem prawie zawsze było miło, dosłownie jak byś my do siebie pasowali, czasem ktoś mnie pytał czy nie jesteśmy przypadkiem parą. Jakiś czas temu byliśmy razem na imprezie, ona zapytała mnie \"czemu nie mam dziewczyny\" ja odpowiedziałem \"nie wiem\". Złapałem ją za dłoń ona nie odwzajemniła uścisku. Pod koniec imprezy wzięła mnie do tańca. Wyszliśmy zapytałem ją czy chcę żebym ją odprowadził powiedziała że nie. Tego typu huśtawki zdarzały się wcześniej tylko może nie tak znaczące. Ostatnio miałem ją odwiedzić, nie miała czasu. Napisałem jej sms 2 tygodnie później, nie odpisała. Gdy mnie zobaczyła, była wyraźnie zmieszana. Od tamtej pory jakoś traktuję ją z dystansem. Choć co wieczór myślę o niej. Wiem niestety że nic z tego nie będzie. Zresztą nie chciał bym być z osobą która by mnie nie kochała. Myślę że ja bym ją kochał, ale takie rzeczy tylko życie weryfikuje. Mam marzenie że kiedyś jeszcze spróbuje. Jak na zauroczenie trwa to strasznie długo. Po ostatnim związku powiedziałem sobie że nigdy nie zejdę na kompromis i nie będę z kimś z rozsądku, tudzież z innych przesłanek. Póki co trwam w tym postanowieniu. Kończy się rok akademicki, przede mną już ostatni taki studencki rok, ona jest na 4 roku. Myślę że kogoś ma. Sam nie wiem czy w to brnąć czy starać się ją wyrzucić z głowy. To niby nic wielkiego, ale musiałem komuś o tym powiedzieć, choć jak widać trochę długi ten mój wywód. Jeśli ktoś może coś podpowiedzieć będę wdzięczny:) Pozdrawiam
|
|