|
Smutna
2010-01-07 16:38:02
Inne
Nie wiem od czego zacząć pisząc ten post.. Nie potrafię zebrać myśli w jedną sensowną całość. Nie wiem także na co liczę, czego oczekuję pisząc tutaj.. Może jeśli to z siebie wyleję to dojdę do logicznych wniosków? ...
Parę miesięcy temu zgwałcono mnie. Wychodziłam ze szkoły około godz. 16.30, wcześniej byłam umówiona z koleżanką, miałam poczekać na nią na placyku ( to taki plac zabaw obok mojej szkoły). Nie bałam się, nie podejrzewałam niczego, słońce ładnie przygrzewało, cieszyłam się,że wkrótce będzie koniec roku.. siedziałam na jednej z huśtawek i założyłam na uszy słuchawki od odtwarzacza. Ta moja naiwna radość trwała może z 10 minut? Dokładnie nie jestem w stanie powiedzieć.. Po chwili poczułam dym papierosów nad sobą, gwałtownie odwróciłam się zdejmując słuchawki, usłyszałam śmiechy, grozili mi, myślałam,że zaraz odejdą,że tylko się tak przed sobą popisują.. niestety, zaczęli mnie bić, sypali mi czymś w oczy, strasznie piekły, czułam tylko jak zaciągają mnie w jakieś krzaki, pod jakąś górkę.Prosiłam żeby dali mi spokój,że mogę im oddać telefon, pieniądze, wszystkie rzeczy które teraz mam przy sobie, ale niech mnie zostawią.. Nie słuchali, gardło bolało mnie od krzyku.. Nie wiem ilu ich było, wstrzykli mi coś do przed ramienia, po paru chwilach nie mogłam się ruszać, zwykłe podniesienie ręki sprawiało ogromny ból.. Ocknęłam się na miejscu gdzie kiedyś dawniej był cmentarz. Moje ubrania były porozrzucane, innych rzeczy z plecaka nawet nie ruszyli. Wróciłam do domu 21.45 rodziców wtedy jeszcze nie było w domu, wyszli do teatru, uprzedzali,że będą późno.. W tym czasie umyłam się i wyrzuciłam wszystkie rzeczy,które w ten dzień miałam na sobie.. Z nowym rokiem szkolnym chcę zmienić szkołę, boję się chodzić sama nawet w dzień, nie chcę tego nikomu mówić, wstyd mi..
Nie liczę na współczucie, chcę tylko spojrzeć na tą sytuację z boku, może to mi jakoś pomoże.
|
|