|
Ania
2009-07-27 02:31:48
O milosci
Mam romans z moim najlepszym przyjacielem. Znamy się kilka lat. Zawsze przesiadywał u mnie wieczorami, mogłam mu o wszystkim powiedzieć, wspieraliśmy się i było ok. Naprawdę sądziłam, że nasza znajomość łamie stereotypy przyjaźni damsko-męskiej. Nigdy nie myślałam o nim jako o kimś więcej. Zwłaszcza, że ma dziewczynę z którą jest już dosyć długo. Nigdy jej nie lubiłam, rzucała go co kilka tygodni, nigdy nie mówiła mu, że go kocha. Na pewnej imprezie kiedy przyjaciel zapijał kolejne rozstanie ze swoją dziewczyną pocałował mnie. Potem jeszcze kilka razy dochodziło między nami do czegoś więcej. Nadal jestem w szoku, że doszło między nami do czegoś takiego. Nie mogę się z tym oswoić. Myślałam, że uda nam się jakoś nadal przyjaźnić, ale ja chyba zaczynam czuć coś więcej. Po prostu nie potrafię nie łączyć bliskości cielesnej z miłością. Najgorsze są jeszcze jego teksty w stylu \"jesteś dla mnie bardzo ważna, nie mogę Cię stracić, musimy nadal się przyjaźnić, tak jak dawniej\". Albo pyta czy zamieszkam razem z nim, kiedy pójdziemy na studia. Nie wiem czy czuję wobec mnie wyrzuty sumienia, ale zawsze mocno mnie przytula. NIe mogę się w nim zakochać. Zwłaszcza, że znowu wrócił do swojej dziewczyny. Po co więc pytał o mieszkanie razem? Nie wiem czy jest z nią z przyzwyczajenia, czy naprawdę ją kocha. Ale czemu ją zdradzał. Wiem, że jestem dla niego ważna. I nie traktuje mnie jak dziewczyny z którą można się zabawić. Boję się, że już wszystko popsuję. Często się na niego złoszczę i jestem zazdrosna. A może wcale nic do niego czuję i po prostu sama sobie wmawiam to uczucie...
|
|