|
NikaVocalica
2009-11-22 23:55:36
Inne
Jestem szczęśliwa. Mam wspaniałego chłopaka, oddanych przyjaciół, całkiem niezłe oceny, dobrą sytuację materialną. Jednak każdy ma czasami złe dni: kłótnia, choroba, po prostu okazjonalny, nie zawsze uzasadniony dół. Wtedy siedzę sama w pokoju i płaczę. Chcę się komuś wygadać, chcę, żeby ktoś mnie przytulił, powiedział, że wszystko jest w porządku, że jest ze mną, ale nie potrafię. Tyle lat udawałam twardą, że teraz nie potrafię pokazać komuś swoich łez. Więc gadam do powietrza. Wyobrażam sobie, że obok mnie siedzi ktoś, kto obejmuje mnie i słucha, po prostu słucha. Czasami jest to kobieta, czasem mężczyzna, czasem ktoś obcy, czasem mój przyjaciel. Ale wiem, że oni nie istnieją. Że powoli dostaję świra. Ostatnio chciałam się zabić. Stałam już w oknie, na siódmym piętrze, powstrzymało mnie zimno. Nadal miewam takie myśli. Oglądam stare zdjęcia i płaczę, bo nie ma przy mnie tych ludzi, a nawet gdyby byli, to nie miałabym siły im się wygadać. Wariuję. Powoli, ale skutecznie. Moja przyjaciółka ma bardzo poważne problemy zdrowotne i jeżeli umrze, to ja też się zabiję. Ludzie pytają, dlaczego w ogóle nie myślę o tym, co będę robić, jak będę dorosłą. Ja po prostu nie sądzę, żebym dożyła osiemnastych urodzin.
|
|