zwierzenia.net, zwierzenia, wyznania tajemnice, sekrety zwierzenia.net tajemnica sekret wyznanie



kategorie zwierzeń

Inne

O malzenstwie

O milosci

O pracy

O przyjazni

O rodzinie

O seksie

Sekrety

Zamknij
Aby odkryć kontakt, wyślij SMS o treści MP.ZWIERZENIA na numer 7116.

W odpowiedzi otrzymasz kod, który należy wpisać poniżej:
Koszt SMS: tylko 1,22 zł z VAT.
Usługa tylko dla osób pełnoletnich.
Dodaj swoje zwierzenie!
mina

2010-01-03 01:26:49

O milosci

Mam 17 lat i jeszcze nie miałam chłopaka. Nigdy mi się żaden nawet nie podobał tak, zebym myslała o nim jak o potencjalnym chłopaku. Aż do minionych wakacji. Wspólni znjomi, kilka imprez razem i... zauroczyłam sie. Na początku podobało mi się to uczucie. Myslałam o nim przez cały czas (nigdy nie wierzyłam w to ze tak w ogóle można) . Byłam jak otumaniona. Nic do mnie nie docierało. Reagowałam jedynie na imię Mateusz. Później robiłam juz wszystko aby tylko go zobaczyć... to \'zauroczenie\' oslepilo mnie do tego stopnia, ze zapomniałam o wszystkich swoich pogladach na sprawy damko- meskie. W sierpniu miał urodziny. Zorganizował ognisko na które zaprosił naszą \"paczkę\". Niestety w \"paczce\" nie znalazła się zadna z wspólnych kolezanek. Zaprosił tylko mnie. Z jednej strony nie chciałam tam iść.. sama z kolegami, bez znajomych dziewczyn (były zaproszone tez inne jego kolezanki, których nie znałam ale niestety nie dojechały do nas)...ale z drugiej strony czułam się niejako wyróżniona.Byłam tak oślepiona, ze nawet nie potrafię tego wytłumaczyć. Poszłam tam. Każdy gest z jego strony ( którego chyba nikt oprucz mnie nie zauwazył, nawet On)wciągał mnie w to coraz bardziej i bardziej. Nie minelo 2 tygodnie kiedy dowiedziałąm się ze on tez sie zakochał tyle ze nie we mnie a w mojej znajomej. Zabolało. Wtedy stwierdziłam ze dam sie z tym wszystkim na spokój, ze to wszystko mi sie tylko wydaje. Samo stwierdzenie niestety nic nie dało. Nadal czułam to samo. Starałam sie zapomniec ze wszystkich sił. Było jeszcze kilka wspólnych imprez, tyle ze wtedy cieszyłam się z tego ze w ogóle Go widze. Przynosiło mi to niesamowitą ulgę i dawało energię na dlugo. W sercu wciąż miałam nadzieję, ze moze jednak coś z tego będzie. Wakacje się skończyły. Tym samym opanowała mnie wielka pustka. Nie wiedziałam co robić. Chodziłam do szkoły i starałam się zapomnieć. Na próżno. Gdy co dziennie na gg widziałam: \"Mateusz- jest dostępny\" dziura we mnie powiększałą się coraz bardziej. Niedługo potem moj kolega, ja Jego brat cioteczny miał 18 urodziny. Zaprosił mnie. Wiedziałam że On tam będzie. W tzw. miedzy czasie dowiedziłam się ze dziewczyna, w ktorej się kochał zerwała z nim. Chciałam kupić prezent na urodziny kolegi i wpadląm na pomysł, zeby z paczką złożyc sie i kupic coś fajnego razem. Stwierdziłam ze to doskonały pomysł by dać znać że żyję (choć Jego to chyba za mocno nie interesowało). Napisałam sms co i jak. Znów czułam te \"motylki\". Byłam niewyobrazalnie szczęśliwa ze Go zobaczę. Na 18-stce było super. Na początku trochę stresu ale 1 piwo i zabawa się rozkręciła. Bawiłam się swietnie. Jak zwykle zartowaliśmy i wygłupialiśmy się razem. Wtedy byłam juz pewna co do mojego uczucia. Kochałam Go. Po urodzinach postanowiłam wziac sprawy w swoje ręce. Pierwsza napisałam na gg: jak po urodzinach, powspominaliśmy też imprezy z wakacji. Gadalo się świetnie. Pisaliśmy 5 godzin (do 3 nad ranem)Wciągałam się coraz bardziej. Następnego dnia On napisał i znów zeszło nam się coś ok. 5 godzin. Mieliśmy nieskończenie wiele tematów do rozmów. Pisał do mnie prawie codziennie. Nieraz ja napisałam pierwsza, żeby nie myślał ze jestem obojętna. Byłam taka szczęśliwa ze chciałam to wykrzyczeć całemu światu. A jeszcze doszły opisy na gg typu: <3<3<3 ;***, gdy wiedziałam ze na gg pisze tylko ze mną w danym momencie. Mimo wszystko ciągle miałam wrazenie ze kiedyś to się skończy i potwornie się tego bałam. Czasami gdy pisalam pierwsza miałam wrazenie ze się mu narzucam. A przecież to miało być tak ze chłopak zdobywa dziewczynę a nie odwrotnie. Postanowiłam trochę wystopować i dać mu szansę się wykazać. Jeszcze kilka razy napisał I... skończyło się. Ja nie pisałam, On tez nie pisał. Znów czułam tą potworną dziurę. Tydzień bez rozmowy z Nim wydawał się rokiem... W końcu zwierzyłam się kolezance, która w obawie o moje zdrowie psychiczne postanowiła mu napisać o moich uczuciach do Niego. Raz mi nawet powiedziała o swoich zamiarach ale byłam więcej niz pewna ze ona zartuje i ze nigdy w zyciu by tego nie zrobiła. Myliłam się. Półtora tygodnia ciszy (jak dla mnie cała wiecznośc) i wiadomość od kolezanki : \"powiedziałam mu wszystko\"- pierwsze skojazenie było oczywiste, chodz dopytałam się jeszcze o co chodzi. Gdy potwierdziła zesztywniałam. Nie chciałam wierzyć w to wszystko do póki nie wysłała mi całej rozmowy z Nim. Byłam w takim szoku ze nie wiedziałam co się dzieje i jak mam na imię. Byłam na nią wściekła. Tego samego wieczora napisał Mateusz. Nie wiedział, że wiem o tym, że on zna moje uczucia. Spytał na luzie co słychać, jak szkoła i takie tam duperele. Nie wiedziałam już co myśleć... Czy robił to z litości, czy cokolwiek innego... Cała dygotałam z nerw i szoku, do tego stopnia, ze nie mogłam trafić na klawisze w klawiaturze. Pisaląm z nim znów ok 5 godzin- do rana. Teoretycznie może znów powinnam się była się cieszyć, ale miliony pytań jakie sobie zadawałam mnie zabijały. Miałam mętlik w głowie. Od tamtego razu pisał codziennie. Powoli liczba pytań się zwęzała. Byłam coraz bardziej usatysfakcjonowana. Żyłam już tylko miłością. Do szkoly mam na popołudnia. Zajęcia kończyłam o 20:00, w domu byłam ok 20:30 i od razu siadalam przy komputerze. Czasem gdy czekałam az się pojawi na gg zdązyłam coś zjeśc, przez ten cały stres w miesiac schudłam 5 kg. pisaliśmy do 3,4 nad ranem, wstawałam ok. 11 przed poludniem i szłam do szkoły.Przestałam sie w ogóle uczyć, nie mogłam sie na niczym skupic. Starałam się być jego najlepszą przyjaciółką. Niestety w bardzo krótkim czasie nie wyszło mi to na dobre. Gdy pewnego dnia był zdenerwowany spytałam co się stało- co prawda nie chciał mi tego opowiedzieć, ale sama nalegałam.- dowiedział się ze dziewczyna z którą był, kochała innego a z niego robiła sobie żarty. Wiadro zimnej wody spadło mi na głowę. Pisząc ze mną,wiedząc ze go kocham robił mi nadzieję a jednocześnie byl z tą, którą kochał... Po co to robił...? było to dla mnie juz jasne- z litości. Współczułam Mu a jednocześnie byłam na Nigo tak wsciekła, ze miałam ochotę go zabic! Nie mogłam Mu tego darować, ale widząc jaki jest załamany, pocieszałam go jak przystało na przyjaciółkę. Ciągle udawałam, ze nie wiem, ze On wie o mojej miłości do Niego. Nadal udaje. Nadal piszemy i nadal nie wiem co mam z tym wszystkim robić. Chciał raz nawet do mnie wpaść do domu (nigdy u mnie nie był) \"na herbatkę\" ale jakoś nie wypaliło (mieszka 25 km ode mnie). Strasznie się tego bałam, ale kiedy już padło: \"Przyjadę do Ciebie odwdzięczyć się za to wszystko (chodziło o pocieszanie Go i podtrzymywanie na duchu)\" w duchu cieszyłam się ze moze wreszcie sie przełamie i zrobi ten pierwszy krok. Z ogromnym zniecierpliwieniem czekam na kolejne wakacje. Ciągle mam nadzieję. To chyba cała moja historia (przynajmniej jak na dzień dzisiejszy). Napisałam to wszystko byście spojzeli na to chlodnym okiem. Proszę komentujcie.




Komentarze do zwierzenia


:(
2010-01-04 22:31:47
noo to masz zajebiscie i sie ciesz bo masz przynajmniej szanse a ja juz jestem skasowany przez jedna co mnie w sobie rozkochala...



lady
2010-01-05 10:03:59
wiem co to znaczy mocne zauroczenie na początku znajomości.. później miłość.. myślisz tylko o nim.. cały czas bujasz w obłokach.. gdy z nim jesteś, dostrzegasz w nim zupełnie coś innego-o wiele więcej niż inne osoby.. Jest dla Ciebie kimś wyjątkowym.. każdy gest, każde słowo ma dla Ciebie ogromną wartość.. Sama jestem w podobnej sytuacji.. Jest taki jeden, razem sudiujemy. Tylko troszeczkę jest tu mała różnica. On ma dziewczynę od 2 lat. Ma dziewczynę, a cały czas (od października) za mną chodzi.. Otwiera mi drzwi, siada razem ze mną w ławce, razem spędzamy przerwy, pomagamy sobie na kolosach.. razem po zajęciach pijemy piwko.. Ostatnio nawet mnie pocałował.. mimo że ma dziewczynę.. Było to dla mnie coś niezwykłego... (ach!!!!!!) od tego pierwszego pocałunku wiele się zmieniło w moich uczuciach.. zaczęłam myśleć o nim inaczej niż dotychczas.. (tak jak napisałam na wstępie). Wiem, że to jest złe co robimy, co robi on a ja na to pozwalam.. Cały czas się stawiam na 'jej' miejscu.. Sama byłam dawniej zdradzona, więc wiem co to znaczy.. źle się z tym czuję, bo ma tak jakby dwie kobiety równocześnie.. Ale jak mnie całuje, jak jesteśmy razem... wszystko się zmienia.. nie myślę o tym że ma kogoś jeszcze.. cieszę się chwilą.. On jak jest ze mną, żałuje że ma dziewczynę.. też żałuję, że nie jestem tylko JA... ale nie mogę mu narzucić: 'ZERWIJ Z NIĄ'. To nie jest w moim stylu... -odbijanie-chłopaków.. Już nie długo wracamy po przerwie świątecznej na uczelnię.. Nie możemy oboje się doczekać... Tylko sama już nie wiem.. czy ciągnąć to dalej?? pozwolić mu na zdradzanie swojej dziewczyny?? czy może wyjaśnić mu, że tak nie wolno nam.. i ograniczyć tą znajomość?? ale ograniczyć się chyba nie da... mamy ze sobą taki świetny kontakt, jak z nikim innym w grupie.. W gruncie rzeczy od pierwszego spotkania na wykładach skazaliśmy się na siebie. usiadłąm obok niego, całkiem nieświadomie.. przez cały wykład spoglądał na mnie ukradkiem... później przez kolejne dni również.. dopiero na 3-4 zjeździe zaczęliśmy ze sobą zamieniać zdania.. przez 3 miesiące mnie zdobywał... prawił komplementy, i wogóle był prze'uprzejmy, co mi się bardzo to podobało, aż do momentu gdy pierwszy raz mnie pocałował... od tamtej pory nasza znajomość, a raczej koleżeństwo znacznie się pogłębiło... To jest coś pięknego, ale jak najbardziej zakazanego-nioestety :(



Luki
2010-04-11 00:32:57
mina Bardzo ciekawa historia. Super sie to czyta. Czekam na ciag dalszy ;)) i zycze powodzenia.



załamka :(
2010-06-30 21:54:16
Witam, jak tak to czytam mam wrazenie ze ktos pisze o moich problemach milosnych:(. mialam chlopaka wszystko bylo super az pewnej niedzieli napisal ze jednak zostaniemy tylko znajomymi.dla mnie byl to szok:( wszystko super i raptem z dnia na dzien zrywa. wszystko mi sie zawalilo. w ciagu 2 tyg schudlam 6 kg.minelo 2 lata od momentu kiedy zerwal a ja nadal cos czuje do niego robie wszystko zeby zapomniec ale nie moge fakt juz powoli staje mi sie obojetny juz nie placze codziennie. tylko nie rozumiem go.tak to nie mam ze soba kontaktu a kiedy mnie zobaczy od razu zaczepia od razu pisze sms ja czuje ze on ma cos jeszcze do nie ale on woli zabawe nie jest jeszcze gotowy na zwiazek:( a ja glupia czekam na niego:( wiem ze jezdzi po dziewczynach dzisiaj ta jutro tamta chociaz z tego co slyszalam ze powoli przestaje tak sie bawic ale komentujcie co mam robic:(?? czekac ? czy definitywnie dac sobie spokoj tylko jak??? moze nie wierzycie jak to boli codziennie myslec plakac:( ale juz jest lepiej tylko ja mimo wszystko chcialabym z nim byc. prosze o szczere rady...



:(:(
2010-06-30 22:02:41
piszac to placze:( moze ktos z was to przezyl a moze przezywa a mianowicie chodzi i o romans:( wdalam sie w romans z zonatym mezczyzna. na poczatku zwykla znajomosc zabiegal o mnie ale ja traktowalam to z dystansem. wiedzialam ze ma zone i mimo to spotkalam sie raz drugi ale nie dawalam mu sie nawet dotykac jednak go dalej ciagnelo do mnie. minal juz rok a ja cos poczulam do niego:( logiczne nie zostawi zony i dziecka ale ja teraz nie moge sobie poradzic:( ciagle mysle juz tyle razy mial byc koniec....tyle razy klotnia i zgoda. wiem wlazlam w bagno i wyjsc nie moge ale mimo to nieczego nie zaluje. a najbardzije boli jak zapomniec? on ma zone obowiazki wiec nie mysli tyle co ja.aj szkoda gadac ale chyba wysiadam czasami psychicznie juz :( napiszcie co o tym myslicie??? naprawde odradzam nie wdawajcie sie w romans bo na poczatku super zajebiscie al epozniej jak w gre wchodzi uczucie nieswiadome to totalna porazka:(:( no chyba ze tylko o seks bedzie chodzic ja tak myslalam a jednak poczulam cos i nie jest mi teraz obojetny.



messua
2010-07-20 17:38:13
Mam 17 lat… I mogłabym powiedzieć, ze mam romans. Już mam romans… Sytuacja jest taka... Znaliśmy się o wiele wcześniej, ale widzieliśmy się tylko 15 minut dziennie (dojeżdżaliśmy razem autobusem: on do pracy, ja do szkoły). On miał mój numer ja jego nie. Jakoś tak wyszło. Pewnego razu nie jechałam autobusem. Potem napisał, raczej zaproponował, czy się spotkamy. Było ciepło, więc przejechaliśmy się nad jezioro. Zaczęło się od pocałunków, a skończyło na seksie i moim pierwszym razie. Uważałam to za zwykły "skok w bok", do czasu gdy dostałam od niego propozycję wolnego związku. Zgodziłam się. Ja nic nie traciłam, a to ze on zdradzał dziewczynę mało mnie to interesowało.Myślałam, że się nie zaangażuję uczuciowo. Było fajnie. Spotykaliśmy się średnio dwa, trzy razy w tygodniu. Dużo rozmawialiśmy, śmialiśmy się i bardzo dobrze się rozumieliśmy. Do czasu kiedy powiedział mi, że jego dziewczyna jest w ciązy. Poczułam się jakby coś mi się zawaliło. Dopiero wtedy zrozumiałam, że czuję do niego coś więcej, niż przyjaźń. Spotykaliśmy się dalej, ja nie dawałam po sobie nic poznać, że coś do niego czuję. Żałowałam tylko, że nie zadziałałam jakoś wcześniej, bo wiem ze mogłabym go odbić. 14-go sierpnia się żenią. Powód-oczywiście jej ciąża. Raz nie widzieliśmy się już ponad m-c. Myślałam, że chyba umrę. Myślałam o nim każdego dnia. W każdej minucie moje myśli krążyły tylko wokół niego. Pisałam smsy, ale i tak nie odpowiadał. Marzyłam, żeby chociaż napisał tego jednego smsa… Napisał. Napisał, że nie może pisać, bo dziewczyna mu zabroniła. Dla nie to był marny powód. Byłam na niego wściekła, a zarazem byłam ogromnie szczęsliwa że napisał. Niedawno napisał ponownie. Oczywiście tego samego dnia się spotkaliśmy. I na razie się widujemy. Zadaję sobie tylko pytanie co będzie po ślubie. Czy będziemy się spotykać itd… Ktoś z „boku” może sobie pomyśleć, ale on ją wykorzystuje,że leci na każde jego zawołanie. Ale jak tu nie lecieć, kiedy ma się okazję zobaczyć osobę, którą się kocha, z którą świetnie się spędza czas i z którą jest tak przyjemnie. (?) Próbuję jakoś zgasić to co do niego czuję. Bez skutku. To taka ot moja historia miłosna. Niespełniona historia miłosna…



messua
2010-07-20 17:38:20
Mam 17 lat… I mogłabym powiedzieć, ze mam romans. Już mam romans… Sytuacja jest taka... Znaliśmy się o wiele wcześniej, ale widzieliśmy się tylko 15 minut dziennie (dojeżdżaliśmy razem autobusem: on do pracy, ja do szkoły). On miał mój numer ja jego nie. Jakoś tak wyszło. Pewnego razu nie jechałam autobusem. Potem napisał, raczej zaproponował, czy się spotkamy. Było ciepło, więc przejechaliśmy się nad jezioro. Zaczęło się od pocałunków, a skończyło na seksie i moim pierwszym razie. Uważałam to za zwykły "skok w bok", do czasu gdy dostałam od niego propozycję wolnego związku. Zgodziłam się. Ja nic nie traciłam, a to ze on zdradzał dziewczynę mało mnie to interesowało.Myślałam, że się nie zaangażuję uczuciowo. Było fajnie. Spotykaliśmy się średnio dwa, trzy razy w tygodniu. Dużo rozmawialiśmy, śmialiśmy się i bardzo dobrze się rozumieliśmy. Do czasu kiedy powiedział mi, że jego dziewczyna jest w ciązy. Poczułam się jakby coś mi się zawaliło. Dopiero wtedy zrozumiałam, że czuję do niego coś więcej, niż przyjaźń. Spotykaliśmy się dalej, ja nie dawałam po sobie nic poznać, że coś do niego czuję. Żałowałam tylko, że nie zadziałałam jakoś wcześniej, bo wiem ze mogłabym go odbić. 14-go sierpnia się żenią. Powód-oczywiście jej ciąża. Raz nie widzieliśmy się już ponad m-c. Myślałam, że chyba umrę. Myślałam o nim każdego dnia. W każdej minucie moje myśli krążyły tylko wokół niego. Pisałam smsy, ale i tak nie odpowiadał. Marzyłam, żeby chociaż napisał tego jednego smsa… Napisał. Napisał, że nie może pisać, bo dziewczyna mu zabroniła. Dla nie to był marny powód. Byłam na niego wściekła, a zarazem byłam ogromnie szczęsliwa że napisał. Niedawno napisał ponownie. Oczywiście tego samego dnia się spotkaliśmy. I na razie się widujemy. Zadaję sobie tylko pytanie co będzie po ślubie. Czy będziemy się spotykać itd… Ktoś z „boku” może sobie pomyśleć, ale on ją wykorzystuje,że leci na każde jego zawołanie. Ale jak tu nie lecieć, kiedy ma się okazję zobaczyć osobę, którą się kocha, z którą świetnie się spędza czas i z którą jest tak przyjemnie. (?) Próbuję jakoś zgasić to co do niego czuję. Bez skutku. To taka ot moja historia miłosna. Niespełniona historia miłosna…



messua
2010-07-20 17:38:33
Mam 17 lat… I mogłabym powiedzieć, ze mam romans. Już mam romans… Sytuacja jest taka... Znaliśmy się o wiele wcześniej, ale widzieliśmy się tylko 15 minut dziennie (dojeżdżaliśmy razem autobusem: on do pracy, ja do szkoły). On miał mój numer ja jego nie. Jakoś tak wyszło. Pewnego razu nie jechałam autobusem. Potem napisał, raczej zaproponował, czy się spotkamy. Było ciepło, więc przejechaliśmy się nad jezioro. Zaczęło się od pocałunków, a skończyło na seksie i moim pierwszym razie. Uważałam to za zwykły "skok w bok", do czasu gdy dostałam od niego propozycję wolnego związku. Zgodziłam się. Ja nic nie traciłam, a to ze on zdradzał dziewczynę mało mnie to interesowało.Myślałam, że się nie zaangażuję uczuciowo. Było fajnie. Spotykaliśmy się średnio dwa, trzy razy w tygodniu. Dużo rozmawialiśmy, śmialiśmy się i bardzo dobrze się rozumieliśmy. Do czasu kiedy powiedział mi, że jego dziewczyna jest w ciązy. Poczułam się jakby coś mi się zawaliło. Dopiero wtedy zrozumiałam, że czuję do niego coś więcej, niż przyjaźń. Spotykaliśmy się dalej, ja nie dawałam po sobie nic poznać, że coś do niego czuję. Żałowałam tylko, że nie zadziałałam jakoś wcześniej, bo wiem ze mogłabym go odbić. 14-go sierpnia się żenią. Powód-oczywiście jej ciąża. Raz nie widzieliśmy się już ponad m-c. Myślałam, że chyba umrę. Myślałam o nim każdego dnia. W każdej minucie moje myśli krążyły tylko wokół niego. Pisałam smsy, ale i tak nie odpowiadał. Marzyłam, żeby chociaż napisał tego jednego smsa… Napisał. Napisał, że nie może pisać, bo dziewczyna mu zabroniła. Dla nie to był marny powód. Byłam na niego wściekła, a zarazem byłam ogromnie szczęsliwa że napisał. Niedawno napisał ponownie. Oczywiście tego samego dnia się spotkaliśmy. I na razie się widujemy. Zadaję sobie tylko pytanie co będzie po ślubie. Czy będziemy się spotykać itd… Ktoś z „boku” może sobie pomyśleć, ale on ją wykorzystuje,że leci na każde jego zawołanie. Ale jak tu nie lecieć, kiedy ma się okazję zobaczyć osobę, którą się kocha, z którą świetnie się spędza czas i z którą jest tak przyjemnie. (?) Próbuję jakoś zgasić to co do niego czuję. Bez skutku. To taka ot moja historia miłosna. Niespełniona historia miłosna…



messua
2010-07-20 17:39:01
Mam 17 lat… I mogłabym powiedzieć, ze mam romans. Już mam romans… Sytuacja jest taka... Znaliśmy się o wiele wcześniej, ale widzieliśmy się tylko 15 minut dziennie (dojeżdżaliśmy razem autobusem: on do pracy, ja do szkoły). On miał mój numer ja jego nie. Jakoś tak wyszło. Pewnego razu nie jechałam autobusem. Potem napisał, raczej zaproponował, czy się spotkamy. Było ciepło, więc przejechaliśmy się nad jezioro. Zaczęło się od pocałunków, a skończyło na seksie i moim pierwszym razie. Uważałam to za zwykły "skok w bok", do czasu gdy dostałam od niego propozycję wolnego związku. Zgodziłam się. Ja nic nie traciłam, a to ze on zdradzał dziewczynę mało mnie to interesowało.Myślałam, że się nie zaangażuję uczuciowo. Było fajnie. Spotykaliśmy się średnio dwa, trzy razy w tygodniu. Dużo rozmawialiśmy, śmialiśmy się i bardzo dobrze się rozumieliśmy. Do czasu kiedy powiedział mi, że jego dziewczyna jest w ciązy. Poczułam się jakby coś mi się zawaliło. Dopiero wtedy zrozumiałam, że czuję do niego coś więcej, niż przyjaźń. Spotykaliśmy się dalej, ja nie dawałam po sobie nic poznać, że coś do niego czuję. Żałowałam tylko, że nie zadziałałam jakoś wcześniej, bo wiem ze mogłabym go odbić. 14-go sierpnia się żenią. Powód-oczywiście jej ciąża. Raz nie widzieliśmy się już ponad m-c. Myślałam, że chyba umrę. Myślałam o nim każdego dnia. W każdej minucie moje myśli krążyły tylko wokół niego. Pisałam smsy, ale i tak nie odpowiadał. Marzyłam, żeby chociaż napisał tego jednego smsa… Napisał. Napisał, że nie może pisać, bo dziewczyna mu zabroniła. Dla nie to był marny powód. Byłam na niego wściekła, a zarazem byłam ogromnie szczęsliwa że napisał. Niedawno napisał ponownie. Oczywiście tego samego dnia się spotkaliśmy. I na razie się widujemy. Zadaję sobie tylko pytanie co będzie po ślubie. Czy będziemy się spotykać itd… Ktoś z „boku” może sobie pomyśleć, ale on ją wykorzystuje,że leci na każde jego zawołanie. Ale jak tu nie lecieć, kiedy ma się okazję zobaczyć osobę, którą się kocha, z którą świetnie się spędza czas i z którą jest tak przyjemnie. (?) Próbuję jakoś zgasić to co do niego czuję. Bez skutku. To taka ot moja historia miłosna. Niespełniona historia miłosna…



Kama
2011-02-17 21:09:24
byłam z chłopakiem trzy miesiące,Ja miałam wtedy 16 lat. On w końcu zaczol tematy o seksie,wiedziałam ze nie byłam jeszcze na to gotowa,kiedy Mu o tym powiedziałam on ze mną zerwał wymyślając preteksty. Ja wiedziałam ze chodzi mu o seks. Kilka miesięcy później poznałam fajnego chłopaka,któremu bardzo zależny,jesteśmy już ze sobą pól roku. I teraz znów odezwał się mój były chłopak,tak naprawdę nadal Mi na nip zależy,powtarza,pisząc SMS ze bardzo żałuje tego jak postąpił,i nie zrobił by tego teraz ponownie. Na chłopaku z którym jestem również mi zależy,ale obawiam się nie tak bardzo jak na byłym chłopaku.Co robić??



kjaqwt
2011-04-17 22:07:13
cIvC2w <a href="http://rzqujcqnnjpk.com/">rzqujcqnnjpk</a>, [url=http://wvzxxhahzwmf.com/]wvzxxhahzwmf[/url], [link=http://xlqogvpmdkqh.com/]xlqogvpmdkqh[/link], http://ivqxhmvjgdpn.com/



kjaqwt
2011-04-17 22:07:14
cIvC2w <a href="http://rzqujcqnnjpk.com/">rzqujcqnnjpk</a>, [url=http://wvzxxhahzwmf.com/]wvzxxhahzwmf[/url], [link=http://xlqogvpmdkqh.com/]xlqogvpmdkqh[/link], http://ivqxhmvjgdpn.com/



kjaqwt
2011-04-17 22:07:24
cIvC2w <a href="http://rzqujcqnnjpk.com/">rzqujcqnnjpk</a>, [url=http://wvzxxhahzwmf.com/]wvzxxhahzwmf[/url], [link=http://xlqogvpmdkqh.com/]xlqogvpmdkqh[/link], http://ivqxhmvjgdpn.com/



Michał25lat
2011-08-13 17:26:14
Mam 25 lat i nigdy nie miałem dziewczyny . Do 21 byłem brzydki . Chudy , łysy , poprostu nieładny . Teraz wyglądam inaczej , przytyłem 15 kg , mam dłuższe włosy , podobna fryzura do Kuby Wojewódzkiego , troche przypakowany . Przystojny się zrobiłem , ale dalej nie mam dziewczyny . Nie mam dziewczyny , ponieważ nigdzie nie wychodze od 8 lat . Mam także kompleksy , wstydze się , uciekam od dziewczyn . Czego się wstydze ? Mam niskie wykształcenie zawodowe , nie mam pracy dość długo a jak mam to byle jaką , mam także niski status materialny , mieszkanie w blokach 40m2 i mieszkam jeszcze z rodzicami , owszem mam swój pokój ale wolałbym mieszkać w domu . Mówie na siebie bezrobotny śmieciasz kto mnie ze chce . Jak już wychodze z domu to tylko do szkoły do liceum uzupełniającego dla dorosłych , na działke 6 arową czasem zrobić grilla albo skosić trawe , wychodze jeszcze jezdzić na motocyklu albo na narty zimą . Ja bym wychodził cały czas i wszędzie ale brakuje mi towarzystwa . Stary bysiu się robie . Życie mi ucieka przez palce. Jak chodziłem do zawodówki to w klasie miałem samych chłopaków , w wieku od 17 do 19 lat to chodziłem tylko do szkoły . Szkoła dom , szkoła dom . Nigdzie pozatym nie chodziłem . Rodzice mi nie dawali kieszonkowego . To jak mogłem mieć dziewczyne . Teraz w wieku 25 lat jaka dziewczyna by mnie chciała jak nie mam wykształcenia , pracy , nie jestem bogaty żeby otworzyć jakąś działalność , a mam dużo pomysłów , dochodowych . To są moje największe kompleksy , jeśli chodzi o mój wygląd zewnętrzny to nie mam teraz żadnych kompleksów .



Michał25lat
2011-08-13 17:26:24
Mam 25 lat i nigdy nie miałem dziewczyny . Do 21 byłem brzydki . Chudy , łysy , poprostu nieładny . Teraz wyglądam inaczej , przytyłem 15 kg , mam dłuższe włosy , podobna fryzura do Kuby Wojewódzkiego , troche przypakowany . Przystojny się zrobiłem , ale dalej nie mam dziewczyny . Nie mam dziewczyny , ponieważ nigdzie nie wychodze od 8 lat . Mam także kompleksy , wstydze się , uciekam od dziewczyn . Czego się wstydze ? Mam niskie wykształcenie zawodowe , nie mam pracy dość długo a jak mam to byle jaką , mam także niski status materialny , mieszkanie w blokach 40m2 i mieszkam jeszcze z rodzicami , owszem mam swój pokój ale wolałbym mieszkać w domu . Mówie na siebie bezrobotny śmieciasz kto mnie ze chce . Jak już wychodze z domu to tylko do szkoły do liceum uzupełniającego dla dorosłych , na działke 6 arową czasem zrobić grilla albo skosić trawe , wychodze jeszcze jezdzić na motocyklu albo na narty zimą . Ja bym wychodził cały czas i wszędzie ale brakuje mi towarzystwa . Stary bysiu się robie . Życie mi ucieka przez palce. Jak chodziłem do zawodówki to w klasie miałem samych chłopaków , w wieku od 17 do 19 lat to chodziłem tylko do szkoły . Szkoła dom , szkoła dom . Nigdzie pozatym nie chodziłem . Rodzice mi nie dawali kieszonkowego . To jak mogłem mieć dziewczyne . Teraz w wieku 25 lat jaka dziewczyna by mnie chciała jak nie mam wykształcenia , pracy , nie jestem bogaty żeby otworzyć jakąś działalność , a mam dużo pomysłów , dochodowych . To są moje największe kompleksy , jeśli chodzi o mój wygląd zewnętrzny to nie mam teraz żadnych kompleksów .



..m.....
2011-11-29 17:31:11
ja miałam bardzo podobną sytuacje pisałam z jedym chłopakiem praktycznie codziennie od czasu do czasu spotkaliśmy sie i porozmawailiśmy.... nie chciałam mu nic mówić ze coś do niego poczułam ale moja przyjaciółka do niego napisała.... codziennie powtarzała ze mam być cierpliwa a bede szcześcliwa....potem kontakt sie pare razy urwał i na nowo rozpoczynał zaprosił mnie do siebie, chciał przyjść do mnie, dzwonił,ale jakoś nigdy to nie wpalało raz dostałam sms-a ok 3 może 4 rano czy myśle czasami o nim ze on o mnie tak, .... jakoś po 8 miesiacach zabral mnie na osobność przytulił i chciał cos powiedzieć ale przerwał nam nasz wspólny znajomy..... miesiac później znowu była podobna sytuacja na jakieś potańcówce.... zatańczyliśmy razem kilka kawałków całym czasem sie do mnie przytulał patrzył głeboko w oczy i szukał okazji zeby mnie pocałować... później staleniśmy na srodku parkietu i zapytał czy dam mu buziaka.... a sie odchyliłam do tyłu bo byłam w szoku i nie wiedziałam co zrobić on mnie do siebie przyciągnał i pocałował.... dla mnie to znaczyło bardzo dużo dla niego najwyraźniej nie bo dwa dni później dowiedziałam sie że ma dziewczyne już od dłuższego czasu i jest bardzo szczęśliwy....teraz nawet sie do mnie nie odzywa i stara sie mnie unikać jak go spotkam



dodaj swój komentarz



Serwis Zwierzenia.net nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników serwisu. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Regulamin     |     Kontakt z nami: info@zwierzenia.net
krzesla rezyserskie     director's chairs     megafony i naglosnienie     klaps filmowy     portal i forum wideo     peruki afro, peruka elvis
przebrania karnawalowe     portal foto     movie clapperboards     protest kibicow     portal dla kibiców
akcesoria filmowe i foto wideo     sklep z elektronika