|
zagubiona
2010-02-08 14:35:50
O rodzinie
Bardzo bym chciała aby ktoś mi pomógł i obiektywnie spojrzał, a następnie ocenił moją sytuację. Jestem od 4 lat z mężczyzną, mamy 2 letnią córeczkę. Miłości w naszym związku nie brakuje, dodam,że mój partner jest starszy o 15 lat. Boję się, że oddalimy się od siebie, a powodem tego będzie dająca nam się coraz bardziej we znaki sytuacja materialna. Ja zaraz gdy zamieszkaliśmy razem uregulowałam swoją sytuację prawną, jestem rozwiedziona, obecnie zajmuję się domem i córeczką kożystając z płatnego urlopu wychowawczego. Podjełam także pracę, ale jemu to było nie na rękę, bo trudno było mu się uporać z obowiązkami, pracowałam więc 2 dni i kazał mi zrezygnować. Mam jeszcze syna, który jest nastolatkiem, przepada za siostrą i zawsze mogę na niego liczyć. Od ojca otrzymuje marne alimenty, ja wiem , że również jestem za niego odpowiedzialna, dziecko bardzo dobrze się uczy, ma swoje potrzeby, a ja ciągle muszę mu wszystkiego odmawiać. Jest mi przykro. Mój partner ma dwoje dzieci, które są dorosłe i zarabiają na siebie, ma nadal żonę, ponieważ nie uregulował tej sytuacji.
Jego żona nie pracuje, bo podobnież ze względów zdrowotnych nie może podjąć zadnej pracy. Cały czas oddaje imponad 3/4 pensji, nam zostawiając 500zł. kiedyś nie miałam o to pretensji młodsze dziecko jeszcze się uczyło, a on troszkę grosza dorobił, ale i tak musieliśmy liczyć każdy wydatek i wrazie czego odkładać na czarną godzinę więc na żadne przyjemności nie migliśmy liczyć. Z tego co dorobił jeszcze im podrzucał, a to na kurtkę, a to na wakację. Gdy jego córka nas odwiedza, potrafię ocenić, że za 200 zł ma fryzurę, że perfumy w granicach 150, buty orginalne, spodnie i dużo by jeszcze wyliczać. On natomiast zapewnia mnie, że daje tylko na życie, a a to jest przecież drogie. Nasza córeczka nie posiada ani jednej rzeczy swojej nie kupujemy jej też zabawek, bo wedłóg niego szkoda, wszystkie ubranka ma po mojej siostrzenicy. Kiedy staram się z nim porozmawiać, że powinien coś z tym zrobić zawsze kończy się na kłótni, twierdzi, że zależy mi na tym by ,,z gódu przymierali" ale to nie prawda, teraz mają całkiem spory dochód więc może wystarczy dać tylko 500zł a reszta będzie dla nas. Ciągle powtarza mi, że mnie kocha i jestem dla niego najważniejszą osobą, to zaczyna mnie śmieszyć. Nie potrafi podjąć żadnej konkretnej decyzji, która miała by dobry wpływ na nasz związek. Obawiam się, że jego niezmmienne zachowanie w stosunku do mnie i naszej córki niczego dobrego nie wróży. Nie potrafię nawet myśleć o życiu bez niego ale innego wyjścia nie widzę. Czuję się opuszczona przez niego i niesprawiedliwie traktowana, czuję, że to oni sa dla niego najważniejsi. Dla mnie najważniejszym argumentem jest nasza maleńka córeczka, która jest bezbronna i zależna od nas on tego nie dostrzega i martwi się o dorosłe dzieci i o to by to im nic nie brakowało.
|
|