|
|
|
sezamek
2010-03-11 07:29:11
O rodzinie
czesc. pisze bo nie wiem czy to jestem jakas nienormalna czy atmosfera w moim domu czy moj dom... ucieklam z domu. dlatego ze juz nie moglam wytrzymac. dusilam sie. do domu ze szkoly wracalam z przymusu. w domu nie mialam prawa do wyrazania wlasnego zdania. nie mialam ni ciutynki osobistosci. do gimnazjum bylo mniej wiecej dobrze.... chyba. bylam bardzo dobra uczennica. grzeczna mila i wogole. niby rodzice byli ze mnie zadowoleni bo i dobrze sie uczylam a ze mieszkam na wsi to i w polu robilam jak najeta.... az do liceum. powoli wszystko zaczelo sie zmieniac. tato bardzo chsial zebym poszla do naklepszego lo w okregu. i poszlam. na jego wymarzony profil biol-chem. uczylam sie dobrze. ale powoli zaczynalo mnie to juz meczyc. gdy przynosilam 4 do domu to awantura czemu nie 5 albo 6. ale na takie oceny trzeba bylo poswiecic wiecej czasu... a ja tego czasu nie mialam. jak sie za dlugo uczylam to tato mial pretensje ze nic nie robie w domu. nie wystarczalo mu ze umylam naczynia, zrobilam kolacje , posprzatalam w domu, przypilnowalam brata. to i tak bylo malo. a lekcje zaczynalam odrabiac dopiero kolo 22... i schodzilo do 1,2 w nocy. pottem zaczal mi zabierac telefon i czytac moje wiadomosci. i awantury nawet za sms od kolegi. nawet dgy przychodzila niedziela nie moglam wyjsc do kolezanki. tylko do kosciola i nic wiecej. gdy mialam juz 18 lat chcialam zaczac troche juz gdzies wychodzic. moze na jakas randke.moze do kolezanki chociaz w dzien. a moze na jaakas dyskoteke od czasu do czasu. ale nie. za kazda prosba byla awantura. kiedys chcialam isc do ginekologa bo bardzo mnie bolol brzuch w czasie okresu i nie szlo nawet pracowac w polu. ale mama mnie wyzwala od kurw.... nigdy zaden chlopak nie mogl do mnie przyjechac. tak poprostu.... tylko szkola kosciol, zapier...w polu i ciagle awantury ze ja nic nie robie. ze jestem kurwa bo pisze zchlopakiem i takie inne. raz tato pozwolil na moje 19 urodziny zeby przyjechal do mnie chlopak tylko ze na 5 minut-zlozyc zyczenia. chlopak przejechal 86 km bo tak bardzo chcial sie ze mna zobaczyc i tato zabronil mu przyjezdzac gdy byl juz 2 km ode mnie. poprostu zmienil zdanie. jeszcze mi awanture zrobil... mama nie reagowala na nic. nawet jak tato mnie potrafil uderzyc... wkoncu mi powiedzial ze albo sobie zarobie na ostatni rok liceum albo nie bede chodzic do szkoly bo on na kurwe nie bedzie placic. a ja przeciez nigdzie nie chodzilam nie jezdzilam...ani nikt do mnie. to byly wakacje. chcialam isc sobie sama zarobic. najpierw chcialam jechac za granice z kolezanka. ona juz tam byla 3 razy. chciala mnie wziasc. mialam juz 19 lat. tato sie nie zgodzil. potem chcialam CDN
|
|
|
|