|
Urwis
2010-03-29 11:25:40
O seksie
Witam, jestem nimfomanem albo jak kto woli seksoholikiem.. kurcze i nie sądziłem ze to będzie problemem... a zaczęło być.
Kiedyś myślałem że to zajebiste że tak lubie sexik, pieszczoty i mizianie... fajnie było bo zawsze długo mogę się kochać nie zdarzyło się jeszcze że jakąś kobietę nie zaspokoiłem... ciągle tylko słyszałem "Jeszcze", "jeszcze raz, proszę..." to to było fajne i zwiększało tylko moja samoocenę. Ale jednak.. od jakiegoś czasu, zaczyna być to irytujące że ciągle mi mało... jestem z dziewczyna pół roku, seks z naszym wykonaniu jest iście kosmiczny.. tylko zawsze jest tak że ja jeszcze chce a ona już nie może.... a jestem kolesiem który nic nie robi na sile.. wiec odstępuję... i co... i nic, taki mało zaspokojony kładę się obok niej... i proszę żeby mnie po miziała, polizała.. ale niestety słyszę zawsze jedno... "oj, kochanie, nie mam siły" i klops...
Dochodzę do wniosku że to ciągłe moje na jaranie to jakaś choroba.. nie dość ze ciągle mi mało, to widzące piękną kobietę od razu wyobrażam sobie jak ją liże.. pieszczę.. eeehhhh jak ja chciałbym żeby kobieta nie była dla mnie aż tak pociągająca...A może muszę trafić na jakąś co mnie tak prze rucha że mi odejdzie cała ochota... kurcze nie wiem co mam robić...
|
|