|
Ella
2010-04-05 21:08:39
O milosci
proszę o poradę, a mianowicie:
Poznaliśmy sie jeszcze jako gówniarze, miał 14 lat a ja 15. z poczatku nie byla to jakas wielka milosc ale w krotkim czasie taką sie stała. Bylismy bardzo szcześliwi, zakochani... Ale Marcin pozwalal sobie na zbyt duzo i o bylo co jobil straszna awanture. Nie szczedził wtedy sło typu k... szmata... Ale mnie kochal... pozniej przestałam znosic to w milczeniu i sie bronilam... to doprowadzilo do jeszcze wiekszych sporów i darcia! Ale wbrew pozarom klutnie bardzo nas zbliżały... Rozmawialismy o wszystkim, nie było wstydliwych tematow, kazda minute chcielismy spedzac razem choc przez pol roku nie moglismy sie spotukac i ni spotykalismy bo mimo ze nie mail do mnie daleko to nie mielismy mozliwosci spotkan. czekalismy wiernie ze lzami w oczach czekajac na spotkania... Gdy sie rozstalismy mialam 17 lat... nie wytrzymaly mi jzu nerwy i z byle powodu sie rozstalismy. powiedzial ze wielkiej krzywdy mu nie zrobie jak z nim zerwe i jedna na swiecie nie jestem, takich jak ja moze miec tysiace... Bylo mi bardzo przykro ale postanowilam wrócic gdy on to zaproponuje choc raz, nie tak jak wczesniej ze ja przepraszalam go za jego bledy bo on che. i nic... pisalismy, spotykalismy sie ale nie bylismy razem...nie chcail... potem znalazlam 2 chlopaka i zaczelismy byc ze soba. Macin sie wsciekl... Pozniej zaczal walczyc by mnie odzyslac, obicywal ze sie zmieni, ze mnie koha, ze juz nigdy nie bedzie mnie wyzywal... Mysle ze gdybym wrócila wtedy to narawde by tak bylo... przez prawie rok walczyl ale ja sie balam ze znow tyle lez przede mna, ze nic sie nie zmieni... nastala cisza... teraz mam 19 lat, uswiadomilam sobie ze jest moja jedyna miloscia, jedyna osoba ktora kiedykolwiek kohalam i z która chcialam sie zwiazac na powaznie... nadal go kocham, jeszcze bardziej mocno i silnie... Miesiac temu napisalam do niego a on powiedzial ze bylam jego miloscia zyia i ze to zniszczylismy... spotkalismy sie, powiedzial ze jesli bede czekac to moze kiedys bedziemy razem... Raz mowi ze niegdy ni bedziemy, ze mnie nie chce a raz zebym czekala... znalazl sobie inna, mowi ze mnie bardziej kochal i ze z nia na zawsze sie ne zwiaze a z czasem oraz gorzej sie m uklada. znam ta dziewczyne, a wlasciwie 13 letnie dzieko... ona szpanuje wszystkim, podlizuje sie do kazdego i zachowuje sie och i ach patrzie i podziwiajcie jaka jestem fajna! dla niej to ni jest nic powaznego ale z pewnych zrodel wiem ze to cos typu mam lepszego, starszego chlopaka niz kolezanki... ostatnio rozmawialam bratem Marcina i on uwaza ze to sie rozleci... poataramm sie walczyc o niego... oby ie udalo bo nie wybrazam sobie zycia bez tego chlopaka.
Minęło kolejne 2 lata i wciąż nie mogę zapomnieć...
|
|