|
joł
2010-06-06 18:30:53
O milosci
znałem dziewczne z szkoły pod. kolegowałem sie z nią ale nic szczególnego, od września jest w gim. (ja już wychodze) na początku byliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi i dalej jesteśmy, ja sie w niej zakochałem jakiś miesiąc temu , napisałem jej to ale potem okłamałem ją że to tylko zauroczenia bo bałem sie o naszą przyjażń,,, kocham ja ale jak widze że ona ma koło siebie stó innych chłopaków to mnie ma szlak trofić..... boję sie że jak jej powiem to nasza przyjaźń sie zakończy.. a tego nie chce... ona jest najfajniejsza dziewczyna którą spotkałem.. a ja jestem maly , gróby, głópek który robi sobie nadzieje.... sorry że wam zawracam głowe ale musiałem napisać bo nie wytrzymuje nerwowo.... ( juz biore mocne tabletki na nerwy, a nie pomagają)... jak macie jakieś , komentarze albo coś to piszcie do mnie to i tak już obojętne... ja tylko czekam na konec roku szkol. bo będe chodził do innej szkoły nie bede się z nią widział, jak już to w koś. ale też nie bo zboczyłem z drogi i chodze za.... a potem wyjeżdżam na stałe za gronice bo chce o tym wszystkim zapomnieć ( czuje że to ta jedyna ale ... sami wiecie jak to jest) jak nie zdąże wyjechać za granice to umre bo albo mnie wykończy rak płuc którego mam albo na końcu sam się zabije.... nie ma już dla mnie nadzieji na prowdziwą miłość.... dziękuje wszystkim z przecztanie tego. i sorry też za ortogrofie..... :(
|
|