|
smutnie zakochana
2010-07-22 01:51:33
O milosci
Mam 17 lat, wlasnie zdałam do 2 kl liceum. Moja historia zaczyna się w 1 kl gimnazjum. 1 dzień w nowej szkole, nowi ludzie... i on... Przystojny, wysportowany, wysoki, inteligentny z poczuciem humoru.... Mój ideał. Patrzyliśmy na siebie na każdej przerwie, a ponieważ chodziliśmy do jednej klasy, także i na lekcjach. Muszę przyznać, że zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Ponieważ nie jestem i nigdy nie byłam zwolenniczką związków klasowo-szkolnych , w myślach powtarzalam sobie, że to nic nie znaczy. W drugiej klasie zaczęłam chodzić z pewnym chłopakiem, ale to nigdy nic nie znaczyło, aczkolwiek moje uczucie do pierwszej miłości można powiedzieć ''przyćmilo się''. Przyćmilo, tylko po to, aby w 3 kl na nowo ożyć. Znowu byłam zakochana w nim po uszy. Śniłam o nim każdego dnia... I wmawiałam sobie, że może te jego uśmiechy jednak coś znaczą. Chcialam powiedzieć mu wszystko już nie raz, ale ponieważ on był klasowym zabawiaką, a ja nie miałam najlepszych stosunków z ów klasą bałam się, że on mnie wyśmieje i cala klasa będzie miała niezły wątek to wyśmiewisk i plotek. Postanowilam więc milczeć. Przebolałam jakoś gimnazjum i rozeszliśmy się do różnych liceów. Już myślałam, że udało mi sie o nim zapomnieć. Okazalo się, że mamy wspólnego przyjaciela, przez którego teraz oboje się widzimy niemalże codziennie. Podczas spotkań czuje się wniebowzięta. Ciągłe uśmiechy, patrzenie w oczy, puszczanie oczek... Z jednej strony cieszy, a z drugiej rani... Wiem, że nie mogę z nim być, ponieważ on ma dziewczynę! Ale znów wrócił do moich snów w których wyznaję mu swoje uczucia, w których obejmujemy się i oboje jesteśmy zakochani... Nie wiem co mam robić... Czekać, działać, zapomnieć? Przez 4 lata próbuję, ale nie mogę...
|
|