|
cannella -lei
2010-11-19 12:31:48
O milosci
Nie wiem od czego zacząć...ale muszę się wyładować i możę pisząc pomogę sobie. Zacznę od tego że pracuje w dużej międzynarodowej firmie i że lubię to czym się zajmuję. Jestem tłumaczem oraz liczę wydajność zakładu. Jestem atrakcyjną kobietą i raczej otwartą więc nie mam problemu z zawieraniem znajomości. Problemem jest natomiast moje zycie prywatne...czasami wszystko jest przeciwko nam. Jestem z chłopakiem od 5 lat i mamy 9 miesięczne dziecko. Nie mamy ślubu ale mieszkamy razem. Przed narodzinami mojego dziecka wszystko było w porządku problemy zaczeły się natomiast po jego narodzinach. Mój chłopak zachorował na coś w rodzaju schizofreni, zycie z nim stało się nie do zniesienia. Zmienił się o 18o stopni, czuję się jakbym wogóle go nie znała. Od ponad roku nie śpimy ze sobą a ostatnio już nawet nie romawiamy.....Na początku starałam się mu pomóc ale moje siły wygasły a uczucia się wypaliły...stał się arogancki, nerwowy...wszystkim tym kim nie był przedtem. Moje odejście od niego nie jest łatwe ponieważ nie wiem czy dam radę utrzymać się z dzieckiem sama..mogłabym wrócić do rodziców ale szkoda mi pracy i tam też mają wiele problemów. Pracuję do 18 tej i cieszę się że jestem w pracy nie chce mi się wracać do domu prze niego jedyne co mi daje siłę to moje dziecko. Czuję się totalnie samotna, w pracy nikt się nie domyśla jak bardzo smutne jest moje życie...Chciałabym kogoś poznać ale w mojej sytuacji nawet jeżlei się podobam to musiałabym mu opowiedzieć o wszystkim i wątpie żeby się nie zniechęcił...chciałabym uciec...mieszkać sama. Ostatnio nawet chłopak za którym w zakładzie latają dziewczyny chciał się ze mną spotkać, pogadac, napić kawy..ale odmówiłam bo musiałabym mu opowiedzieć prawdę, lub kłamstwa...a najgorsze to że razem pracujemy...Co z tego że się podobam, że jestem silna, że lubię ludzi...jescze przez długo nie uwolnię się i nie zacznę normalnie żyć...już weekend wszyscy się cieszą...a ja myślę że nie chcę tych wolnych dni...że się wykończę...
|
|