|
aha.
2010-11-27 21:57:24
O milosci
A więc nie bede mowic jak mam na imie i ile mam lat i zdaje sobie sprawe, że niewielu z Was to przeczyta i tak jak w realnym życiu mało kogo to tutaj obchodzi. Jednakże mimo tego, że otacza mnie mnostwo pseudo-przyjaciół nie mam komu sie zwierzyć. A wiec... Heh... Co za banalna historia... rzucił mnie chłopak. Tak, banalne. Fabuła poruszana w kazdym dennym filmie i kazdej dennej piosence. Nie chce mowić jak jakies biedne, emowate dziecię ale naprawde mam wrazenie, że swiat nagle stracił barwy. Liczę kazdy dzień od zerwania. Równe 78 dni. Tyle czasu żyje w kompletnym bezsensie. Nigdy nie spotkałam osoby tak idealnej i tak wprost stworzonej dla mnie. Byłam taka szczesliwa, a jednoczesnie balam sie dnia kiedy to wszystko strace... az w koncu nastapił. Nie kochał mnie. Kłamał całe pół roku. Nie mam mu tego za złe. To były najpiękniejsze kłamstwa jakie słyszałam. Brałam tabletki nasenne... za kazdym razem jak wysypywałam ich garść na reke mysłalam, ze za kilka minut to wszystko moze sie skonczyc jesli tylko je polkne, ale zawsze brakowalo mi tej odwagi. Boje sie, ze juz nigdy nikogo nie bede w stanie pokochać, ze juz nigdy nie zasmieje sie ze stu procentowa szczerościa. Tyle mogłabym o tym pisac... ale prawda jest taka, ze slowa nie opisza tego jaki bol mnie ogarnia. Zreszta... to nie ma znaczenia. Nic juz nie ma znaczenia. Kurde... miałam nie mowic jak emo.
Cześć.
|
|