|
natasza
2010-12-20 20:13:32
O milosci
Nawet nie wiem czy to dobra kategoria. Czy można w tym przypadku mówić o miłości. Może się pogubiłam i bardzo chciałam tak to nazywać, bo po prostu jej potrzebowałam. Nie wiem czy można nazwać miłością kłamstwo. Wszystko opierało się na kłamstwie. Z jego strony. Może nie odczytywałam znaków, bo tak bardzo chciałam w końcu komuś zaufać i być "czyjaś". Jak się komuś ufa, wszystko wydaje się prawdopodobne, każde usprawiedliwienie, każda wymówka ma sens. A jak się komuś wierzy, mówi się o swoich sekretach, problemach tak, jak nie opowiada się nikomu, wtedy człowiek staje się wobec tej osoby tak bardzo bezbronny. Bo jak ma się bronić? Skoro ta druga osoba zna twoje wszystkie słabości, wie, czego się boisz, jakie masz sny, zna twoje osobiste demony, zna twoją przeszłość i to jak ona wpływa na twoje życie, czego ci brakuje albo brakowało. Wykładasz na stół wszystko. Bo ufasz. Nie myślałam o tym związku jak o czymś na przyszłość. Cieszyłam się tym, co jest. Wydawało mi się, że mam bardzo małe wymagania. Nie chciałam nikogo za bardzo sobą absorbować. jak ktoś ma niskie poczucie własnej wartości, wydaje mu się, że nie zasługuje na wiele. Może wystarczało spotkanie na 3 tygodnie. kilka godzin w hotelowym pokoju. Może wystarczały krótkie smsy na dzień dobry i dobranoc - "pa mała" to wszystko. Może wystarczały zapewnienia, słowa bez pokrycia i obietnice, że zawsze mogę na niego liczyć. Może wystarczyło, że po prostu był, gdzieś tam, choćby załatwiając ważne sprawy, robiąc zakupy, oglądając mecz, rozpalając grilla ze znajomymi. Może długi spacer bez patrzenia na zegarek to już za dużo, może wspólnie spędzony dzień to za dużo, wsparcie i trochę zainteresowania to za dużo. A potem się okazało, że mnie okłamywał w sprawach najważniejszych. I zabawa się skończyła. Dopóki naiwnie we wszystko wierzyłam, zabawa była przednia. byłam dla niego zawsze, gdy tego chciał, rezygnowałam z własnych planów, by spędzić z nim czas. A potem uznal ze nie ma sobie nic do zarzucenia, nie musi sie z niczego tlumaczyc. nie musze znac prawdy. wystarczy ze wylaczy telefon. bo histeryczka z problemami nie jest mu potrzebna. juz sie pobawil.......to tyle opowiesci naiwniaczki, ktora uwierzyla, ze ktos moze ja polubic, ze ktos bedzie ja wspieral, pomagal, walczyl z jej strachem i z jej demonami z dziecinstwa......to tyle.....boli bardzo......
|
|