|
smutna
2008-10-03 15:12:54
Inne
witam serdecznie! 1 sierpnia tego roku urodziłam sliczna córeczke. dałam jej na imie wiktoria. dostała 10 punktów po porodzie. rodziłam naturalnie...wszystko niby bylo ok. dziecko przez pierwsze 2 doby nie chciało nic jesc, zgłaszałam to poloznym i lekarzom ale oni mówili tylko próbowac przystawiac do piersi to jest normalne.normalne????????dla mnie bylo to nie normalne, płakałam nie wiedziałam co mam robic....wiktoria miała strasznie fioletowe nogi na co lekarze i polozne mowily ze to jest normalne.... trzymali nas w szpitalu 5 dni bo spadł jej cukier...wypuscili do domu z uczulona skóra, miala na calym ciele plamy....2 dni mialam ja w domu....w dzien w którym byla polozna zaczelo sie z nia cos dziac dziwnego nie wiedziałam co to wtedy ale polozna powiedziała ze mam sliczne zdrowe dziecko, to przestałam sie tym martwic...nast. dnia nad ranem wyladowalam z dzieckiem w szpitalu okazalo sie ze ma sespe, lekarze ratowali ja 7 dni bez skutku, moja córeczka 14 sierpnia umarla od tamtej pory swiat zawalil mi sie. okazalo sie ze dziecko zarazilo sie ode mnie a lekarze nie dali jej przy porodzie antybiotyku, tak by zyla, bo miesiac przed porodem zrobili mi posiew i okazalo sie ze mam paciorkowca i zaniedbali to.....gdzie rodzilam w \"kochanym \" olkuszu!!!!!gdzie ma najgorsza opinie!!! a ostrzegali mnie tylko ze ja nie sluchałam ....chce miec jeszcze dziecko ale boje sie ze sytuacja sie powtorzy.pomocy czy ktos mial juz taka sytuacje kiedys?????i ma dziecko....???????
|
|