|
|
|
Panna Nikt
2008-10-04 19:24:29
O rodzinie
Zawdzięczam życie mojej zmarłej siostrze.
Moja mama zawsze marzyła o chłopcu i dziewczynce. Na początku urodził się mój brat. Około roku później moja siostra ale były pewne powikłania więc urodziła się nieżywa. Musiała umrzeć tuż przed urodzeniem. Mama była załamana. Nie chciała mieć już dzieci i była w wielkiej depresji. Dopiero po praktycznie 10 latach zdecydowała się że urodzi mnie. I teraz jestem ale zdaję sobie sprawę że jestem dzieckiem przypadku :(. Pojawiłam się tu bo nastąpiła zmiana planów! Mam nigdy mi tego wprost nie powiedziała jednak ja dobrze wiem. Kilka razy podczas kłótni wpomniała mi o tym ale tylko w pewnym stopniu. I co mam się cieszyć z śmierci mojej siostry?! Czasami jak myślę o sobie to nie chce mi się żyć. Zastaniwam się dalczego Bóg tak wszytko ułożył? Gdyby mnie nie było mama byłaby szczęśliwa z moim bratem i siostrą a ja poprostu bym się tu nie pojawiła. Nie było by tych 10 lat depresji. Płaczu, bólu, straty. Nie było by tych wszystkich kłopotów ze mną.
Zawsze byłam problemowa. Zawsze zamknięta w sobie. Zaczytana w książkach, zamiast dużo mówić dużo pisałam i rysowałam. Kiedy poszłam do przedszkola mój problem się pogłębił. Od razu jak przyszłam pierwszego dnia dzieciaki wyczuł we mnie ofiarę. Mogły się powyżywać do woli a ja mimo ze krew burzyła się we mnie nie potrafiłam odpowiedzieć. I tak już pozostało do obecnej chwili. Najchętniej to bym ze sobą skończyła ale nie mam odwagi. Próby były ale ja okazałam się zwykłym tchórzem. Muszę się jeszcze bardziej zagnębić to może kiedyś zdeperowana znajdę odwagę żeby np. rzucić się pod samochód.
Jesli komukolwiek chciało się czytać to wszystko to dziękuję za uwagę...
|
|
|
|