|
Marina
2008-01-04 19:14:35
Inne
Witajcie. Piszę to... właśnie... piszę, bo chcę poprostu sie zwierzyć. Od 3 lat moje życie przypomina piekło. Czasem łatwo jest komuś radzić, ale tak naprawde ciężko się odnaleść w takiej sytuacji. 6 lat temu poznałam wspaniałego człowieka... przynajmniej tak wówczas myslałam... zaimponował mi swoim stylem bycia! Był niezalezny... zresztą jak do tej pory... odważny, szalony, czuły i poprostu umiał mnie rozśmieszyć do łez... mogłabym wiele wymieniać... ale czar prysł. Jakies 3 lata temu pierwszy raz podczas naszej kłótni nie wytrzymał i pokazał swoje prawdziwe ja... powiedział wówczas,że miarka sie przebrała i z całej siły uderzył mnie w twarz... nie pamiętam wiele bo straciłam przytomność. Wybaczyłam mu to... nie wiem dlaczego. Potem był kolejny raz... krótko po pierwszym takim zdarzeniu... pokłócilismy sie w samochodzie... żeby mnie wystraszyć rozpedził sie samochodem do prędkości grupo ponad 200 km/h myslałam, że to bedzie koniec! Ale nie... wróciliśmy do domu, zaczęłam płakać bo puściły mi nerwy... nie mógł słuchać mojego płaczu wiec mnie uciszył... nie będę pisać jak! Wiele było nocy gdy płakałam cichutko w poduszkę by nie usłyszał... bo nie chciałam by sie znów zdenerwował... bił tak bym nie miała sladów... ale bardzo bolało... czasami nie mogłam zatamować krwi gdy kolejny raz uderzył mnie z całej siły w twarz... Było wiele takich sytuacji....mogłabym pisać i pisać... po 3 latach takiego życia powiedziałam dość... nie chciałam już tak żyć! Ale jest jeszcze gorzej... wszędzie jego kumple... gdzie nie wyjde tam wciąż jakis jego kolega mnie pilnuje albo on... on nie daje mi żyć... jest brutalny i nieprzewidywalny! Hm... wszyscy myślą, że to ok koleś bo ma kase, z porządnego domu... wykształcony... własny interes. A on nie chce mnie zostawić w spokoju... wymusza na mnie wiele sytuacji... nie radzę sobie z tym! Nienawidzę go i chcę by o tym wiedział! Teraz wiem, że nie dam mu sie zniszczyć... moja nienawiść do niego jest tak ogromna, że juz napewno mnie nie zniszczy... nasza gwiazda już zgasła z dniem gdy pierwszy raz podniosłeś na mnie rękę!
|
|